czwartek, 29 grudnia 2016

Plakat botaniczny DIY

W dzisiejszym poście chciałabym Wam pokazać jak w ekspresowy sposób zmienić wygląd swojej ściany. Mój pomysł nie jest szczególnie innowacyjny, ale często właśnie na takie najtrudniej wpaść - wiem co mówię, sama przez kilka miesięcy poszukiwałam motywów botanicznych na swoją ścianę, jednak te, które mi się podobały, przekraczały możliwości mojego portfela. Olśniło mnie dopiero gdy już chciałam odpuścić.
Do stworzenia moich zielników wykorzystałam stare ramki z IKEA, które od przeprowadzki leżały bezużytecznie, a wykonanie całości zajęło mi 10 minut, z czego najdłużej zastanawiałam się nad rozplanowaniem poszczególnych elementów.

 

Na pomysł samodzielnego stworzenia zielników na ścianę wpadłam późną jesienią, kiedy wybór roślin na dworze był praktycznie żaden. Jednak bałam się, że do wiosny pomysł wyparuje mi z głowy, postanowiłam więc wykorzystać liście z bukietu, który dostałam od męża.




Pierwotna koncepcja była trochę inna, gdyż planowałam przykleić liście na szarym papierze. Jednak w trakcie pracy stwierdziłam, że białe tło prezentuje się o niebo lepiej. Oprócz tego okazało się, że pleksi jest bardzo mocno naelektryzowana, więc nie musiałam niczym przyklejać moich okazów :) 


Taki naścienny zielnik doskonale wpisuje się w uwielbiany przeze mnie we wnętrzach styl skandynawski. Poza tym niewielkim nakładem pracy można uzyskać na prawdę ciekawy efekt, a właśnie takie DIY są moim zdaniem najfajniejsze. Ja już wiem, że na pewno nie jest to ostateczna wersja, więc pozostaje mi czekać do wiosny, żeby zamknąć w ramkach trochę kolorów :)

________________________________________________________________________

Mój pomysł został wyróżniony przez Dominikę z bloga Bębenek i stopka w jej akcji #cudówTWÓRCY . Konkurencja jest spora, i bardzo mi miło że znalazłam się wśród tak utalentowanych dziewczyn, a będzie jeszcze milej jeśli poświęcicie chwilkę żeby oddać na mnie swój głos tutaj :)


2 komentarze:

  1. Pièknie wygladają rośliny w ramkach. Uwielbiam w ten sposób utrwalone paprocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, coś mi blogger nie chwali się nowymi komentarzami... :( Na paprocie mam chrapkę, czekam więc do lata i na pewno ekspozycja ulegnie zmianie :)

      Usuń